Late bloomers czyli (nie)spóźnieni pisarze
B.A. Paris była po pięćdziesiątce, kiedy opublikowała swoją pierwszą powieść „Za zamkniętymi drzwiami”. Bonnie Garmus zadebiutowała słynnymi „Lekcjami chemii” mając 65 lat! Delia Owen swoją pierwszą powieść „Gdzie śpiewają raki” napisała mając lat 69! M. L. Sedman pisząc „Światło między oceanami”, również była już dojrzałą kobietą. Wszystkie te książki stały się bestsellerami, zdobyły wiele nagród literackich, większość doczekała się świetnych ekranizacji.
„Jeżeli więc myślisz, że dla Ciebie jest już za późno,
by zacząć pisać, mylisz się! I całe szczęście. Do roboty, bo wcześniej już nie będzie!”
Tak się złożyło, że wszystkie z przeczytanych przez mnie ostatnio książek, które w mojej opinii zasłużyły na miano wyjątkowych, napisali tak zwani późni debiutanci. Gdyby chodziło tylko o moją, subiektywną ocenę tych tytułów, mogłabym uznać to za przypadek. Wszystko to jednak powieści z czołówek list bestsellerów. To tytuły, o których się mówi, pisze, opowiada w podcastach, nagrywa filmiki na youtubie. Urzekły rzesze czytelników i sprzedają się w setkach tysięcy egzemplarzy na całym świecie.
To wyjątki, szczęściarze, wybitne osobowości – powiecie. Pewnie tak, ale skąd wiecie, że tacy nie jesteście? Poza tym, czy musimy mierzyć aż tak wysoko? Przecież największym marzeniem wielu z nas jest po prostu pisanie i napisanie dobrej książki. Takiej, która znajdzie swoje grono czytelników, stanie się dla nich ważna. Może kogoś rozbawi, ktoś przy niej zapłacze, zastanowi się nad sobą albo jakimś aspektem swojego życia. To warte wysiłku, podobnie jak nasze marzenia.
Debiut Bonnie Garmus jest fascynującą historią. Jej pierwsza powieść „Lekcje chemii” (Lessons in Chemistry) stała się bestsellerem, sprzedając się w ponad 6 milionach egzemplarzy na całym świecie i została przetłumaczona na 42 języki. Film na jej podstawie możecie obejrzeć w Apple TV.
Inspiracją do książki było prawdziwe wydarzenie. Bonnie zaczęła pisać po frustrującym dniu w pracy w agencji reklamowej, kiedy to jej pomysł został przywłaszczony przez męskiego współpracownika. Była wściekła i rozżalona. Siadła i napisała pierwszy rozdział swojej powieści. Absolutnie niezwykłej i wyjątkowej. Miała już wtedy prawie 65 lat.
Książka opowiada historię Elizabeth Zott, która po zwolnieniu z pracy w instytucie chemii na uniwersytecie, staje się uwielbioną przez tłumy prowadzącą dość osobliwy program kulinarny. Rzecz dzieje się w latach 60.
„Stary kuchenny zegar odmierzał minuty z pedantyczną dokładnością. Życie narodziło się i zgasło, a wszechświat ani na chwilę nie zwolnił.”
Delia Owens swoją pierwszą fabularną książkę „Gdzie śpiewają raki” napisała mając 69 lat! Jak pewnie wiecie powieśc ta stała sie wielkim przebojem na całym świecie. Ma swoich zwolenników i przeciwników, jest jednak swoistym fenomenem. Doczekała się też podobno pięknej ekranizacji. Sama jej jeszcze nie oglądałam, bo książka mnie oczarowała i boję się, że film zmieni we mnie jej wyobrażenie. Bardzo doceniam sposób, w jaki jest napisana. Język i styl tekstu jest przepiękny i bardzo chciałabym przeczytać jeszcze coś tej autorki w podobnym kliemacie.
Late bloomers
Late bloomers to osoby, które osiągają sukcesy i rozwijają się w dojrzałym już wieku, po tym jak doszły do stabilizacji w innym zawodzie, odchowały dzieci, mają za sobą wiele przeżyć i doświadczeń. Termin ten odnosi się przede wszystkim do artystów i twórców.
Late bloomers to osoby, które osiągają sukcesy i rozwijają się w dojrzałym już wieku, po tym jak doszły do stabilizacji w innym zawodzie, odchowały dzieci, mają za sobą wiele przeżyć i doświadczeń. Termin ten odnosi się przede wszystkim do artystów i twórców, często właśnie pisarzy – takich jak choćby Andrzej Sapkowski, który wydał swoją pierwszą książkę po czterdziestce i stał się pisarzem światowej sławy dzięki kultowej już w tej chwili sadze o Wiedźminie. Czy wiedzieliście, że do tej grupy zaliczyć można nawet Bolesława Prusa? Ale również tak doceniane obecnie – kochane i przede wszystkim czytane: Bonnie Garmus, B.A. Paris, M.L. Stedman, Victoria Lloyd-Barlow i z pewnością wiele, wiele innych.
Cechą charakterystyczną Late Bloomers jest odwaga w podejmowaniu decyzji i chęć dokonania znaczących zmian w życiu. To po prostu mądrzy dojrzali już ludzie, którzy zaczynają rozumieć wartość swojego życia i nie chcą już biec utartymi ścieżkami, na które wcześniej skierowało ich życie. Jedni decydują się zmienić pracę na bardziej satysfakcjonującą lub dającą więcej przestrzeni na to, co naprawdę lubią i co jest dla nich faktycznie ważne. Inni przeprowadzają się na wieś, wyjeżdżają mieszkać do innego kraju… Uciekają od tego, co ich niszczy, nie boją się wychodzić poza utarte schematy. Nie chcą już tylko zadawalać innych, szukając własnej drogi.Twórczość jest w takim momencie życia często naturalnym środkiem wyrazu. Late Bloomers mają wiele do powiedzenia, chcą podzielić się swoim „nowym światem”, więc wielu z nich spełnia się właśnie w pisaniu.
0 komentarzy